Większość czynności nie wymaga narzędzi ani wiedzy instalatora, tylko uważnego oka i kilku minut z aplikacją falownika i sterownikiem pompy. To, czego właściciel nie powinien robić sam, wyraźnie zaznaczamy niżej.
Dach i moduły po lecie
Po lecie moduły fotowoltaiczne pokrywa zwykle cienka warstwa pyłu, pyłków i odchodów ptaków, a jesienią dochodzą liście. Przy dachach o dużym nachyleniu deszcz zmywa większość zabrudzeń, ale przy płaskich dachach i konstrukcjach o małym kącie brud gromadzi się przy dolnej krawędzi ramy. Wystarczy obejrzeć instalację z ziemi albo przez okno dachowe, żeby ocenić, czy mycie jest potrzebne. Jeśli tak, robi się je miękką szczotką i czystą wodą, bez detergentów i myjek ciśnieniowych, najlepiej rano, gdy szyba jest chłodna.
Przy okazji warto sprawdzić rynny pod modułami. Zatkane rynny przelewają się przy jesiennych ulewach, a woda spływająca po elewacji potrafi zawilgocić przepusty przewodów do budynku. Wchodzenie na dach w celu czyszczenia rynien przy instalacji PV lepiej zlecić osobie z zabezpieczeniem przed upadkiem, która wie, gdzie nie stawać, żeby nie uszkodzić modułów.
Dane z falownika mówią więcej niż wizyta na dachu
Aplikacja falownika pozwala porównać produkcję w tym roku z poprzednimi latami, miesiąc do miesiąca. Wyraźny spadek przy podobnej pogodzie może oznaczać zabrudzenie, nowe zacienienie od podrośniętego drzewa albo uszkodzenie jednego z modułów. Jeśli instalacja ma kilka łańcuchów, warto porównać je ze sobą, bo łańcuch o wyraźnie niższej produkcji wskazuje miejsce problemu.
Gdy któryś moduł trzeba wymienić albo właściciel myśli o rozbudowie instalacji pod rosnące zużycie pompy ciepła, zaczyna się porównywanie ofert. Na ceny paneli fotowoltaicznych wpływa nie tylko moc, ale też technologia ogniw, konstrukcja jedno- lub dwuszybowa, wymiary i warunki gwarancji. Przy rozbudowie ważniejsze od ceny pojedynczego modułu jest to, czy nowy moduł pasuje parametrami elektrycznymi do łańcucha i czy falownik ma wolne wejście albo zapas mocy. Dobranie modułu tylko po cenie może skończyć się tym, że cały łańcuch będzie pracował na poziomie najsłabszego elementu.

Ciśnienie w obiegu grzewczym, czyli najczęstsza przyczyna zimowych awarii
Pompa ciepła zwykle grzeje wodę w zamkniętym obiegu, tak samo jak kocioł. Ten obieg musi mieć odpowiednie ciśnienie, które właściciel może odczytać na manometrze w kotłowni albo na wyświetlaczu sterownika. Wartość docelową podaje instalator albo dokumentacja urządzenia, a typowo w domu jednorodzinnym mieści się w okolicach jednego do dwóch barów. Ciśnienie, które stopniowo spada z tygodnia na tydzień, oznacza mały przeciek albo problem z naczyniem wzbiorczym.
Wiele pomp ciepła i kotłów ma wbudowany czujnik ciśnienia wody, który blokuje pracę urządzenia, gdy ciśnienie spadnie poniżej progu bezpieczeństwa. To ochrona pompy obiegowej i wymiennika przed pracą na sucho, ale dla domowników oznacza nagły brak ogrzewania, często w najzimniejszą noc. Jeśli sterownik zgłasza błąd niskiego ciśnienia, a manometr pokazuje prawidłową wartość, przyczyną może być sam czujnik, który z wiekiem traci dokładność albo zarasta osadem. Jego wymiana jest prosta dla serwisanta, ale wymaga spuszczenia części wody z obiegu, więc to zadanie dla instalatora.
Lista kontrolna na jedno popołudnie
Większość punktów zajmuje kilka minut. Warto zapisywać wyniki co roku, bo dopiero porównanie z poprzednimi sezonami pokazuje, czy coś się zmienia.
- odczytaj ciśnienie w obiegu grzewczym na zimnej instalacji i zapisz wartość,
- sprawdź, czy wokół jednostki zewnętrznej pompy ciepła nie ma liści i czy odpływ skroplin jest drożny,
- porównaj produkcję z falownika z tym samym miesiącem ubiegłego roku,
- obejrzyj z ziemi moduły, przewody i mocowania konstrukcji,
- sprawdź filtr siatkowy na powrocie, jeśli instalator pokazał, jak to zrobić bezpiecznie,
- przejrzyj historię błędów w sterowniku pompy ciepła.
Odpływ skroplin jednostki zewnętrznej zasługuje na szczególną uwagę. Zimą pompa okresowo odszrania parownik, a woda musi mieć gdzie spłynąć. Jeśli odpływ jest zablokowany liśćmi, woda zamarza pod urządzeniem, tworzy bryłę lodu i może uszkodzić wentylator albo lamele.
Kiedy wezwać serwis, a kiedy wystarczy obserwacja
Jednorazowy spadek ciśnienia po odpowietrzeniu grzejników jest normalny i wystarczy uzupełnić wodę w obiegu tak, jak pokazał instalator. Ciśnienie, które spada regularnie, wilgotne ślady pod złączkami, nietypowe dźwięki sprężarki albo powtarzające się błędy w sterowniku to już sygnał do wezwania serwisu. Podobnie po stronie fotowoltaiki: nagły spadek produkcji, pęknięta szyba modułu czy zapach spalenizny przy falowniku wymagają interwencji fachowca.
Instalatorzy kompletują części zamienne, czujniki, armaturę i elementy instalacji fotowoltaicznych w hurtowniach instalacyjnych, takich jak oddziały Onninen, gdzie można dobrać zamiennik czujnika czy moduł do istniejącej instalacji i dopytać o zgodność parametrów.
Jedno popołudnie spędzone przy instalacjach w październiku często oszczędza nerwów w styczniu, kiedy serwisanci mają najwięcej pracy. Parametry modułów fotowoltaicznych, czujników i armatury grzewczej sprawdzisz na www.onninen.pl
Materiał promocyjny
